Metal Gear Solid 4 Dissolving Snake – koszulka

Mam całkowitą słabość do koszulek. Przyznaję się bez bicia.

Ciągle na coś poluje w chorej potrzebie powiększania tylko mi przydatnej garderoby. Pff, czuję się jak bym miał jakąś wersję ADHD. Ale nic. Celem był Amazon.com. Tam też upolowałem sobie koszulkę z jednym z moich ulubionych tematów. MGS. Szybka wysyłka. Miła niespodzianka po zapracowanym weekendzie. W łącznej cenie około 22 dolarów.

Metal Gear Solid 4 Dissolving Snake

Odskocznia. Może i chora jest. Nie wiem. Nie tłumaczę się przed nikim. Teraz, gdy świeci mi przed oczyma wyjazd, a właściwie powrót do kraju, zaczynam zwracać uwagę na takie błahostki. Błahostki. Prawda, ale sprawiają mi jakąś małą przyjemność.

:)

Nowy screensaver. Nowy szkic.

ScreenSaver

Nie jestem wielkim zwolennikiem przerabiania systemu Windows. Właściwie nie dbam o to. OS ma mieć najświeższe pliki i działać. W końcu za coś zapłaciłem, tak? Nawet nigdy nie zwracałem większej uwagi na screensavers/wygaszacze. Całkiem przypadkowo natknąłem się na jeden o tematyce Matrix. Spodobał mi się. Szybka instalacja. Niby nic specjalnego… Ot taka mała zmiana mojego Windows environment.

matrix-002

Hieroglify płynnie ściekają po monitorze. Małe, a cieszy. Matrix. Prawda?

źródło: http://sourceforge.net/projects/matrix32/

Szkic

Mario. Tak. Naprawdę lubię rysunek. Lubię rysować Mariana. Widać że moja choroba związana z Nintendo przesiąkła mnie doszczętnie.
Szkic. Niestety nie mam na to wiele czasu. Wydaje mi się, że jest to jedna z zagubionych (czyt.: zaniedbanych) moich zdolności. Dzisiaj przyszła mnie taka malutka wena na projekt szkicu Mario. Szukałem motywu stalinowskiego wyrazu twarzy. Mam zamiar podretuszować rysunek. Możliwe że przerzucę na Illustratora. Kręci mnie jednak myśl chwycenia się za nasze stare pospolite kredki. Jestem pewien, że wrócę do tego rysunku już niedługo. Tak wygląda pierwszy próbny szkic:

matrix-003

Popracuję nad groźniejszym wyrazem twarzy. Chcę aby jechało od niego komunizmem, reżimem i śmiercią. Coś w stylu AntyMario.

HTC Tilt/HTCKaiser/8925 – czyli jak mu nie służył polski klimat

100-007

Szkodliwy eter

Do Polski przybyłem czwartego września. Towarzyszył mi w kieszeni gadajnik firmy HTC (High Tech Computer). Posłuchawszy się porady Gorgonka (tx mate!) skorzystałem z serwisu PLAY.
Wszystko działało pięknie i ładnie przez kilka godzin. Po czym fon zadecydował, że nie służy mu polskie powietrze i będzie działał po swojemu. Zaczął się samodzielnie wyłączać, często rozmowy urywały się, ekran migał. Najbardziej frustrującym aspektem było totalne spowolnienie całego systemu operacyjnego i kompletny brak dostępu do adresów i kontaktów w bazie danych. Wszystko sprowadzało się do wielokrotnego resetowania.
Bardzo uciążliwe. Nie mogłem znaleźć logicznego wytłumaczenia problemu.

Ale winowajca się znalazł niedawno. I nie było nim polskie powietrze.

100-005

Raczej północno amerykańskie. Dokładniej aplikacja: AT&T Xpress Mail (http://www.wireless.att.com/businesscenter/solutions/email-messaging/email-xpress-mail.jsp) Program pozwalający na synchronizację poczty z MS Outlook, Lotus Notes i paru innych. Otóż mimo manualnej konfiguracji fona i wyboru operatora PLAY, Xpress Mail na siłę starał się połączyć z siecią AT&T wykorzystując wszelkie zasoby procesora. Wszystko to powodowało praktyczne zamulenie aparatu do granicy bezużyteczności.
Po usunięcia Xpress Mail telefon działa jak nowy! Pobawiłem się również w pełną aktualizację firmware, software i kilku innych. Wniosek? Amerykańskie telefony są sto lat za Europą i są obładowane crippleware. Poważnie. Będąc w Polsce i UK (przez dwa dni) z zazdrością oglądałem cyfrowe cudeńka.

A co do samego HTC Tilt? Jestem bardzo zadowolony. W zupełności wystarcza moim potrzebom prywatnym i firmowym.

100-009

Microsoft MyPhone

Skorzystałem również z nowego serwisu Microsoft MyPhone. W bardzo szybki sposób dokonałem zabezpieczenia wszelkich danych całej pamięci. Adresy, telefony, zdjęcia, pliki wszelkiego rodzaju oraz wszystkie SMSy! Proces zajął ponad pół godziny.

100-008

Wszystkie informacje zostały przesłane z HTC bezpośrednio na stronę MyPhone połączoną z moim adresem mailowym. Nie wszystko co od Billa pochodzi jest złe. A że nie orientuję się zbytnio w świecie Open Source (brak znajomych z ową wiedzą) stronka okazała się bardzo pomocna.
Ciekawą jest również opcja lokalizacji i blokady urządzenia w przypadku zagubienia. Coś, co zdarzyć się może każdemu.

No i tak się skończyły moje małe zmagania z przenośną fonią. Przy odrobinie chęci i czasu dobrnąłem swego! Dane zostały zarchiwizowane. Fon naprawiony.

Tylko, czy to wszystko nie powinno być łatwiejsze w obsłudze?