Home > nintendopassion > Italia. Część I – Podróż.

Italia. Część I – Podróż.

W tle zaistniałych wydarzeń wszystkie inne sprawy oczywiście tracą na znaczeniu. Publikuję jednak kilkuczęściowy opis naszej wycieczki do Włoch. Może to chociaż na chwilę pozwoli nam cieszyć się wspomnieniami.


W kierunku Brescii, Włochy.

W drodze do Krakowa w busie, oprócz kierowcy było nas tylko troje. Na przystanku mąż żegnał się z żoną. Tak zimno i bez afekcji. Spojrzał na nas i zapytał: Państwo do Włoch? Do Brescii? Oboje zgodnie pokiwaliśmy głowami. Do pracy? – zapytał ponownie, wyraźnie oczekując potwierdzającej odpowiedzi. Eee, nieeee. Na wakacje. – z uśmiechem odparła Peach. Bus ruszył. Kierowca zabawiał nas swoimi poglądami na temat obecnego ustroju politycznego. Potem w głośnikach dźwięczały najnowsze przeboje biesiadne (jak sprostowała mnie później Peach). Dla mnie to wszystko brzmiało na jedno kopyto, jak disco polo. Zabawiały nas te rytmy. Peach natychmiast wyraziła chęć zawirowania w rytm poleczki. Uśmiechnąłem się z aprobatą.
Do Krakowa dotarliśmy po południu. Na stacji przeładunek bagaży. Dwie walizki i dwie torby podręczne. Zdążyłem jeszcze przywlec ze sobą uciążliwą grypę. Tak jakby miała pokrzyżować mi plany. Przecież to moja wymarzona wycieczka do Włoch! Jeszcze mi tylko choróbska brakuje – pomyślałem. Zaaplikowałem sobie jakieś tabletki na przystanku autobusowym. Trzykrotnie sprawdziliśmy uprzednio wydrukowane bilety internetowe. Masz? Mam, mam. Nie panikuj. – mówi Peach. Perspektywa 24 godzinnej jazdy autokarem skłoniła mnie do zakupu dodatkowego czasopisma. W plecaku leżał już w połowie przeczytany nieaktualny Nintendo Power. Kusił mnie CD Action, ale ostatecznie wybrałem PC World. Na 45 możliwych miejsc w podróż do Włoch wybrało się około 25 osób. Strategicznie zajęliśmy ostatnie miejsca, tak abyśmy mogli się na zmianę wygodnie rozłożyć do snu. Czekała nas długa droga.


Widok na góry Baldo z autobusu.

Wyruszyliśmy zaraz po trzynastej. I tak minęliśmy Myślenice i Nowy Targ. Na granicy ze Słowacją w Chyżne zostaliśmy zatrzymani przez straż graniczną. Oczywiście moje szczęście, byłem jednym z trzech wylegitymowanych osób. Chyba mam coś na czole wyryte. Wcześniej dwoje tajniaków (młody chłopak i dziewczyna) wertowali dwóch obcokrajowców  przez piętnaście minut. Może sprawdzali mnie tak dla świętego spokoju? Dla statystyk? Na którymś z przystanków dosiadł się do nas jakiś chłopak. Szczupły blondyn. Krzysiek chyba. Stwierdził, że oficer straży przygranicznej powinien pozostać w polu widzenia osoby legitymowanej. Studiuję prawo od trzech lat. – powiedział. Wiem co mówię. A co jak Ci spisze PESEL? Kto wie czy za kilka dni na twoje imię ktoś nie kupi sobie jakiegoś telewizora? Zwrócono nam dokumenty. Wręczył je nam nie strażnik, lecz kierowca autokaru. Nic. Wstrząsnąłem ramionami. Nie mam się co przejmować kłopotami, które nie istnieją. Potem przekroczyliśmy granicę z Austrią w Jarovce, Słowacja. Jest noc, zatem mało co możemy zobaczyć. Komfort jazdy potwierdza jakość austriackich dróg. Jazda autokarem jest bardzo płynna. Żadnych dziur czy wertepów. Nawet da się giry rozłożyć.


Widok na winnice w drodze do Brescii, Włochy.

Mijamy Wiedeń. Szanowni Państwo, uprzejmie informuję, że dzięki pewnemu pasażerowi, nie będę wymieniał kto, toaleta nie nadaje się do użytku. – informuje przez mikrofon kierowca. Podziękujmy tej osobie za komfortową jazdę. – szyderczo dodał. Faktycznie, po upływie około pół godziny w autokarze zaczął się unosić mało przyjemny zapach. Ja pierdolę! – myślę sobie. Ludzie tak samo zachowują się u siebie w domu? Na twarzy uwidacznia się obrzydzenie…
Przekraczamy granicę z Italią w miejscowości Graz. Już bliżej niż dalej. Wstaje słońce. Przystanek w Wenecji, Padwie i Weronie. Do Brescii docieramy o 10:30 czasu lokalnego. To prosty początek tej naszej siedmiodniowej wycieczki.

Advertisements
  1. Krak
    13/04/2010 at 02:30

    Brakuje filtra polaryzującego, ojj brakuję.
    Podczas ostatnich wakacji byłem we Francji, wiele zdjęć z autokaru byłoby świetnych, tylko te odbicia w szybie…
    Polecam nabyć. Czekam na więcej i pozdrawiam.

    • 13/04/2010 at 12:10

      Dzięki, mam filtr, albo i filter? Heh. Ale nie wziąłem ze sobą. Znaczy się jest w którejś z paczek. :/

  2. 13/04/2010 at 02:33

    Szykuję się coś ala wycieczka po USA, tak? ;) Bardzo fajnie, teraz odrobina humoru jest nam potrzebna. A z tą toaletą.. Bywa i tak ;) Trzymaj się

    • 13/04/2010 at 12:11

      Wiesz, do USA-ańców zawsze mogę wrócić. Wszak jestem u-es-ańcem, ale ni o to chodzi.
      A co do wycieczki po USA to… dojdę do tego później.

  3. 13/04/2010 at 03:55

    I pięknie :)
    Tylko ta toaleta… w podróży się przydaje jak cholera. Pheh.

  4. 13/04/2010 at 11:51

    Ja ciężko znoszę podróże autokarowe, z uwagi na fakt posiadania choroby lokomocyjnej, więc doba jazdy to dla mnie lekka katorga.

  5. 13/04/2010 at 12:13

    Wiesz, że z przerwami na postój, to nie takie straszne jak dziesięciogodzinny lot samolotem w niewygodnym fotelu klasy economy.

  1. 13/04/2010 at 14:53

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: